Klient „oszukany” w banku, często sam jest sobie winny

Opublikowano: 24 września 2015 przez Bartosz Nowak

man-857502_1280

To jest trzeci i na ten moment ostatni wpis na temat współpracy pomiędzy klientem, a doradcą. Każdy idąc do banku, chciałby zostać potraktowany indywidualnie, a nie jak klient masowy. Udaje się do konkretnej osoby z wiarą, że otrzyma doradztwo na najwyższym poziomie i produkt finansowy dopasowany do jego potrzeb. Często klienci trafiają zarówno na tych lepszych, jak i gorszych doradców. Niestety prawda jest taka, że zwykle sami są sobie winni, że są obsługiwani w taki, a nie inny sposób.

 

W Polsce nie mamy zakorzenione, by wchodząc w dorosły wiek, rozpocząć współpracę z kimś, kto będzie opiekował się naszymi finansami, na kolejne lata. Przecież zwykle od mniej więcej 20 roku życia, aż do samej śmierci każdy korzysta z produktów finansowych oferowanych przez różne instytucje. Początkowo konto osobiste, kredyty ratalne, karty kredytowe, później kredyty hipoteczne na wymarzone mieszkanie lub dom. W międzyczasie odkładamy na wakacje, zakładamy lokaty na czarną godzinę, oszczędzamy na większe wydatki, przyszłość dzieci, czy emeryturę. Początkowo każdy uważa, że ubezpieczenie to bzdura i nie jest mu do niczego potrzebne, a po latach niemal każdy chce zabezpieczyć siebie, bądź swoich bliskich.

 

Jeśli ktoś nie zajmuje się tymi sprawami zawodowo, to ma niewielkie szanse, żeby zrozumieć funkcjonowanie wszystkich produktów finansowych. Dlatego tutaj z pomocą przychodzą doradcy finansowi. W Polsce są ich tysiące i może nim zostać właściwie każdy bez względu na wykształcenie, czy zainteresowania. Klienta zadaniem jest, więc zrobić rozeznanie i poszukać osoby, która będzie wg niego profesjonalna, rzetelna i godna zaufania, bo to jego opiece powierzy własne pieniądze. Klienci jednak sami sobie utrudniają sprawę, ponieważ szukają zwykle dobrej firmy (banku lub pośrednika), a nie doradcy, mimo że to z człowiekiem będą rozmawiać, a nie z budynkiem i logo instytucji.

 

Klienci często podejmują decyzję, na podstawie reklam telewizyjnych, pokazujących korzyści, które oferują nowo proponowane produkty. Zwykle nie ma tam szczegółowych informacji na temat danego rozwiązania, tylko jest przedstawione to, co przyciągnie klienta. Ile razy okazuje się, że kredyt w banku na 10% jest tańszy, niż w innym na 5%. Zakładamy lokatę na 7%, a po wypłacie patrzymy, że zarobiliśmy mniej niż na 2%owym rachunku oszczędnościowym? Niestety jeśli za każdą promocją idziemy do innego banku, to dla doradcy, który widzi nas pierwszy raz w życiu, często okazujemy się tylko łatwym celem, któremu można wcisnąć cokolwiek, co tylko na pierwszy rzut oka wydaje się korzystne.

 

Zamiast zmieniać co chwilę banki, lepiej mieć jednego zaufanego doradcę, do którego możemy zawsze się zwrócić, jeśli jest coś co nas interesuje lub jeśli mamy jakieś pytania. Dlatego jeśli chcemy być traktowani indywidualnie, to również tak traktujmy naszego doradcę. Bo gdy ten zrobi wszystko, aby nam pomóc, a za chwilę zauważy, że stoimy w tym samym banku i podpisujemy umowę z kimś zupełnie innym, to przestanie nas traktować priorytetowo. Jeśli mamy jakiekolwiek pytania, to najlepiej wszelkie wątpliwości wyjaśniać ze swoim doradcą, a nie za każdym razem podchodzić do kogoś innego i rozpoczynać wszystko od nowa. Przy wszelkich reklamacjach również zwiększamy swoje szanse jeśli składamy je do osoby, z którą współpracujemy, gdyż zwiększamy swoje szanse, że zostanie ona rozpatrzona pozytywnie.

 

Drodzy klienci, jeśli macie kogoś zaufanego, to wszelkie trudne sprawy, reklamacje najlepiej rozwiązywać właśnie ze swoim doradcą, jednak gdy jesteście zainteresowani jakimś rozwiązaniem finansowym, to odwdzięczcie się temu samemu doradcy i pozwólcie mu Wam doradzić. Wy skorzystacie na rzetelnej poradzie, zaś doradca zostanie wynagrodzony za sprzedaż danego produktu. Obie strony są zadowolone. Często jest jednak tak, że osoby godne zaufania są traktowane jako te od rozwiązywania problemów, a później gdy klient chce podpisać umowę idzie do zupełnie kogoś innego. To psuje relacje, a klienci sami są sobie winni, że później okazuje się, że czują się oszukani.

 

W Polsce mamy tysiące doradców. Klient sam decyduje komu powierza swoje pieniądze.

 

Dobry doradca finansowy

Opublikowano: 16 września 2015 przez Bartosz Nowak

Gdy pierwszy raz wybieramy się do banku, to zwykle po to, by otworzyć konto osobiste. Na wybór konkretnego banku decydujemy się zwykle, ponieważ poleca nam go ktoś z rodziny lub znajomy, ewentualnie naszą uwagę przykuła reklama. Konto osobiste nie jest skomplikowanym produktem i zawsze łatwo i szybko możemy je zamknąć. Jednak gdy decydujemy się na produkt kredytowy, bądź chcemy ulokować nasze oszczędności, w grę wchodzą większe pieniądze. Wtedy często prosimy doradcę finansowego o poradę. Jak wybrać doradcę finansowego, aby być pewnym, że możemy mu zaufać? Na co zwrócić uwagę?

tie-690084_1280

  1. Znajomy
    Nie każdy ma znajomego doradcę finansowego, ale jeśli znamy takiego osobiście to plus dla nas. Będzie doradzał nam najlepiej jak potrafi, bo nie chce się później tłumaczyć jeśli będziemy z czegoś niezadowoleni. Tutaj potrzebna jest jednak jeszcze jedna cecha, a więc …
  2. Godny zaufania
    Najważniejsze! Lepiej jeśli doradca ma mniejszą wiedzę, ale wiemy, że można mu zaufać, niż odwrotnie, bo jest wielu sprzedawców, którzy świetnie orientują się w świecie finansów i produktów bankowych, ale są nastawieni głównie na sprzedaż i wiedzą jak zmanipulować klienta, by zrealizować indywidualne cele sprzedażowe. Najważniejsze, więc mieć zaufanego doradcę, a jeszcze lepiej jeśli do tego…
  3. Ma dostęp do wielu banków i zna ofertę konkurencji
    Ludzie popełniają błąd, przywiązując się na całe życie do jednej instytucji. Niestety banki nie premiują lojalności swoich klientów, zresztą w każdej branży co chwilę słychać o promocjach dla nowych klientów. Jeśli nie jesteśmy otwarci na zmiany, zwykle cierpią na tym nasze pieniądze. Zamiast więc otwierać lokaty, brać karty, kredyty i wszystko w jednym banku, warto spytać doradcę, który ma rozeznanie w rynku, gdzie na daną chwilę otrzymamy rozwiązanie finansowe, które nas interesuje na najkorzystniejszych warunkach.
  4. Powinien odpowiadać na pytania i być cierpliwy
    Klient nie musi znać się kompletnie na produktach bankowych, z kolei doradca wręcz przeciwnie. Jeśli tylko mamy jakiekolwiek wątpliwości lub coś jest niejasne, należy pytać. Żadne pytanie nie jest głupie, a jeśli mamy do czynienia z rzetelną osobą, odpowie nam na wszystkie, ewentualnie sprawdzi jeśli sam nie jest czegoś pewny.

 

W Polsce jest mnóstwo doradców. Niezależnych doradców finansowych znacznie mniej niż pracowników banków. Ci pierwsi mają zdecydowaną przewagę pod tym względem, że nie muszą ograniczać się do konkretnej instytucji i mogą znaleźć klientowi bank, który zaproponuje mu poszukiwany produkt na najlepszych warunkach. Jeśli jednak ktoś jest przywiązany do swojego banku, to zwykle w mieście jest kilka oddziałów jednej firmy, w każdym z nich co najmniej kilku pracowników, więc zamiast za każdym razem konsultować się z kimś innym, najlepiej wybrać jednego doradcę, któremu zaufamy i z którym będziemy współpracować w dłuższym terminie.

 

Tak jak w przypadku, gdy coś nam dolega idziemy do swojego lekarza pierwszego kontaktu, tak powinniśmy mieć doradcę, do którego skierujemy się najpierw, jeśli będziemy chcieli porozmawiać na temat swoich planów finansowych. Ludzie boją się mówić innym o swoich pieniądzach, a w konsekwencji gdy chcą wziąć kredyt, idą do przypadkowej osoby, której mówią wszystko o zarobkach, zobowiązaniach, majątku. Czy nie lepiej powiedzieć komuś komu ufamy, z kim mamy nawiązane jakiekolwiek relacje, zamiast obcemu człowiekowi, którego pierwszy raz widzimy na oczy? Kto będzie nam w stanie doradzić lepiej, ktoś kto z nami współpracuje, zna naszą sytuację i zdążył poznać nasze podejście do pieniędzy, czy pierwszy lepszy pracownik banku, dla którego jesteśmy jednym z setek obsługiwanych w miesiącu klientów. Znaleźć dobrego doradcę to pierwszy i ważny krok. Od klienta jednak zależy jak ta współpraca będzie dalej wyglądała.

 

mBank płaci 600 zł za założenie rachunku firmowego!

Opublikowano: 8 września 2015 przez Bartosz Nowak

Do 30.09.mBank2015 osoby, które prowadzą jednoosobową działalność gospodarczą lub spółki cywilne, jawne, partnerskie, spółki z o.o., fundacje, stowarzyszenia rejestrowe, spółdzielnie mogą przystąpić do promocji, w ramach której bank może nam zapłacić 600 zł w ciągu 12 miesięcy. Z promocji nie mogą skorzystać przedsiębiorcy, którzy na 31.08.2015 dla danego numeru NIP, posiadali jakikolwiek rachunek firmowy w mBanku.

Co należy zrobić, aby przystąpić do promocji?

1) Do 30.09.2015 złożyć wniosek o otwarcie jednego z rachunków bieżących:

Konto mBiznes Start lub konto mBiznes Komfort w promocyjnej cenie 0 zł na 12 miesięcy.

2) W okresie trwania promocji zawrzeć umowę z bankiem o prowadzenie w/w rachunku
3) W okresie 12 miesięcy kalendarzowych od dnia zawarcia umowy dokonywać płatności składek ZUS na kwotę minimum 250 zł miesięcznie z nowo otwartego rachunku bieżącego
4) W okresie 12 miesięcy kalendarzowych od dnia zawarcia umowy dokonać minimum jednej transakcji kartą płatniczą miesięcznie wydaną do nowego rachunku

Zasady promocji:
Za spełnienie powyższych warunków, bank będzie wypłacał premię w wysokości 50 zł miesięcznie
(maksymalnie 600 zł w ciągu 12 miesięcy).
Premia zostanie wypłacona do 30 dnia miesiąca kalendarzowego następującego po miesiącu, w którym spełnimy warunki promocji.
Premię należy wykazać w Księdze Przychodów i Rozchodów jako przychód z działalności.

Ile kosztuje prowadzenie konta?
Konto mBiznes Start jest darmowe, jednak mogą je założyć tylko osoby, które działalność gospodarczą prowadzą krócej niż 12 miesięcy. Opłata za kartę wynosi 0 zł w przypadku dokonania transakcji bezgotówkowych na kwotę minimum 200 zł/mc, w przeciwnym wypadku 5 zł. Po 12 miesiącach od założenia, rachunek przekształci się w konto mBiznes Komfort.

Konto mBiznes Komfort dzięki promocji jest darmowe przez pierwsze 12 miesięcy od założenia. Karta płatnicza również jest bezpłatna. Po okresie promocyjnym (po roku) standardowa opłata za prowadzenie rachunku wynosi 25 zł/mc. Regulamin promocji pozwala jednak po tym czasie zamknąć konto bez żadnych konsekwencji w celu uniknięcia opłat.

W związku z tym, że i tak mamy zagwarantowane bezpłatne prowadzenie rachunku przez pierwsze 12 miesięcy, proponuję wybrać konto mBiznes Komfort, gdyż tam bezwarunkowo darmowa jest również karta płatnicza. W obydwóch przypadkach przelewy dokonywane z konta są bezpłatne (mBiznes Start – 5 miesięcznie, mBiznes Komfort – 20 miesięcznie.

Szczegóły promocji w regulaminie.
Załączam również pełną taryfę opłat i prowizji.

Złóż wniosek o konto mBiznes Komfort

Czy można ufać doradcy w banku?

Opublikowano: 2 września 2015 przez Bartosz Nowak

money-38268_1280

Gdy znajdujemy pierwszą pracę idziemy do banku założyć konto. Kiedy potrzebujemy gotówki, chcemy ulokować pieniądze lub zacząć regularnie oszczędzać, udajemy się do banku. Bank jest bowiem instytucją zaufania publicznego i kto lepiej doradzi nam w zakresie naszych finansów jak nie jego pracownicy.

Czasem niestety okazuje się nagle, że płacimy sporo za konto, mimo że w ofercie są tańsze. Nasz kredyt jest droższy niż sąsiadki, mimo że braliśmy w tym samym banku. Otrzymaliśmy produkt, którego nie potrzebowaliśmy. Jak to możliwe, że ktoś nam nie powiedział, że możemy zapłacić mniej!

Przecież bank powinien dbać o swoich klientów! Czy aby na pewno zawsze tak się dzieje? Kiedyś sławny aktor powiedział w reklamie, że bank musi zarabiać.


Jak wiadomo instytucja ta osiąga zysk poprzez sprzedaż produktów (opłaty, prowizje, odsetki). Jeśli z roku na rok chce zarabiać coraz więcej, to sprzedaż musi być coraz większa. Aby to osiągnąć:

  1. Plany sprzedażowe dla doradców są coraz większe
    Co miesiąc/kwartał każdy doradca musi sprzedać coraz więcej kont, pożyczek, kart kredytowych, funduszy inwestycyjnych itp. Biorąc pod uwagę, że klienci coraz częściej korzystają z bankomatów, internetu czy urządzeń mobilnych, w oddziałach pojawiają się rzadziej. Dlatego też przy każdej wizycie są zaskakiwani nową „promocją”, świetną propozycją, czy ofertą przygotowaną „specjalnie dla niego”.
  2. Praca w banku jest bardzo stresująca
    Klient przychodzi do doradcy po poradę. Pracownik przekładając dobro klienta nad swoje proponuje mu korzystny produkt (np. najtańszy rachunek osobisty). Sprzedaż konta droższego przybliżyłaby go do wykonania planu sprzedażowego i otrzymania premii. Przełożony pracownika przeprowadza z nim rozmowę dyscyplinującą, mającą „zmotywować” doradcę do „lepszej” sprzedaży. Doradcy ciągle są w stresie, czy uda im się wyrobić plan sprzedażowy, dlatego często muszą kierować się tym, by sprzedać produkty, które pozwolą im osiągnąć 100% na koniec miesiąca/kwartału, niekoniecznie patrząc czy to co proponują będzie rzeczywiście dla klienta najlepsze.
  3. Targety – klientowi proponuje się zwykle to, co aktualnie jest doradcy mają wyznaczone jako cel dodatkowy.
    Jednego dnia idziemy do banku i dowiadujemy się o tym, że jest przygotowana dla nas propozycja kredytu odnawialnego (taki debet w koncie). Za pół roku, gdy z niego korzystamy, okazuje się, że jest on drogi i lepiej go spłacić zastępując kredytem gotówkowym. Z kolei za 2 miesiące jesteśmy namawiani do regularnego oszczędzania, bo akurat zostało wprowadzone świetne rozwiązanie. Dzieje się tak, ponieważ doradcy otrzymują od przełożonych tzw. cele dodatkowe. Brak realizacji wyznaczonych celów, powoduje że nazwisko pracownika pojawia się na tzw. czarnych listach, a oni sami muszą się tłumaczyć przed przełożonymi. Nikogo nie interesuje to, czy dany produkt jest odpowiedni dla klienta. Ma być sprzedaż.
  4. Cross sell – korzystny dla doradcy, niekoniecznie dla klienta
    Cross sell oznacza, że gdy chcemy otrzymać jeden produkt, w rzeczywistości otrzymujemy 2 lub więcej.
    Najczęściej oferowane są karty kredytowe do kredytów, nieobowiązkowe i drogie ubezpieczenia do kredytów, bądź plany systematycznego oszczędzania. Każdy z tych produktów jest korzystny, ale dla osoby, która rzeczywiście go potrzebuje, jest świadoma umowy, którą podpisuje oraz zna zasady funkcjonowania. Niestety często doradcy mówią wprost, że klient musi zdecydować się na ten produkt, nie informując o rzeczywistych kosztach lub o tym, czy skorzystanie z produktu dodatkowego przyniesie jakieś korzyści klientowi.
  5. Doradcę rozlicza się za sprzedaż, a nie za obsługę
    Każdy klient to potencjalna sprzedaż. Jeśli ktoś przychodzi złożyć reklamację lub wyjaśnić jakąś sytuację, nikt doradcy nie pochwali za to, że rozwiązał problem klienta, ponieważ liczy się tylko to, czy klient podpisał umowę.
  6. Kiedyś zatrudniano doradców – teraz sprzedawców
    Przy zatrudnianiu pracownika nikogo nie interesuje jego wiedza, wykształcenie, umiejętność nawiązywania relacji z klientami, bo tak na prawdę największą uwagę zwraca się na umiejętności sprzedażowe kandydata. Dochodzi do absurdów, że ktoś kto nie ma pojęcia o funkcjonowaniu karty kredytowej, czy ryzyku inwestowania w agresywne fundusze inwestycyjne, w pierwszym miesiącu pracy otrzymuje plan sprzedażowy, którego wykonanie jest uzależnione od sprzedaży powyższych produktów. Nie ma, więc co się dziwić, że dochodzi do sytuacji, gdzie starsza pani chce założyć lokatę, a oszczędności jej całego życia lądują na skomplikowanym produkcie ubezpieczeniowo inwestycyjnym, który uniemożliwia wypłatę środków szybciej niż po 10 latach.

Ludzie często wierzą w mit, że bank jest instytucją zaufania publicznego i że mogą pójść do obojętnie jakiego znanego banku, gdzie doradca zatroszczy się o ich finanse i pokieruje tak, aby klient otrzymał to co dla niego najlepsze. Doradcy są zatrudnieni przez bank. Banki wypłacają premie pracownikom za jak największą sprzedaż, a nie za troskę o klienta. Dodatkowo presja wywierana na pracownikach powoduje, że doradca jest w stanie klientowi wcisnąć wszystko, byle tylko osiągnąć 100% wynik planu sprzedażowego i uwolnić się od presji, która na nim ciąży. Do następnego miesiąca 🙂

Wbrew pozorom wpis nie jest krytyką banków i ich pracowników. Jest tylko przestrogą przed tym, by nie ufać im bezgranicznie, gdy wchodzą w grę nasze pieniądze. Zamiast udawać się do instytucji, ludzie powinni pójść do konkretnego doradcy, który jak sama nazwa wskazuje, nie obsłuży nas jednorazowo, lecz podejmie długoterminową współpracę. Czy będzie to niezależny doradca finansowy, czy pracownik konkretnego banku, każdy powinien zdecydować sam. A czym kierować się przy wyborze osoby, która będzie nam pomagać dokonywać decyzji w zakresie finansów osobistych, napiszę następnym razem.

Udostępnij
Google+Tweet about this on TwitterShare on Facebook