Prowadzisz działalność? Kredyt firmowy lepszy od gotówkowego

Opublikowano: 30 maja 2017 przez Bartosz Nowak

Jeśli jesteś przedsiębiorcą, a jesteś zainteresowany kredytem gotówkowym,to zanim pójdziesz do swojego banku gdzie masz konto indywidualne złożyć wniosek, pomyśl o rozwiązaniu przygotowanym dla firm.

Coraz więcej ludzi decyduje się na rozpoczęcie prowadzenia działalności gospodarczej w różnej formie i z różnych powodów. Piszę przede wszystkim o jednoosobowych działalnościach gospodarczych, bo często po uzyskaniu wpisu w CEiDG (Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej) nowi właściciele swoich firm tak na prawdę nie czują się przedsiębiorcami i nie korzystają z przywilejów, które im przysługują.

Popularność w Polsce zdobywa tzw. samozatrudnienie, gdzie zamiast umowy o pracę, czy umowy zlecenie, pracownik „zmuszony” jest lub „delikatnie nakłoniony” do tego, by rozpoczął działalność gospodarczą i podpisał z firmą umowę o współpracę, dzięki czemu zmniejszą się koszty zatrudnienia takiej osoby przez pracodawcę.

Kredyty firmowe w porównaniu ze zwykłymi kredytami gotówkowymi dostępnymi dla osób fizycznych oferują wiele korzyści od dostępności, po niższe koszty, czy korzyści podatkowe.


Lepszy kredyt firmowy czy gotówkowy?

Jeśli prowadzisz jednoosobową działalność, to masz większe możliwości otrzymania kredytu na dowolny cel składając wniosek o kredyt firmowy niż tradycyjną „gotówkę”. Nie jest to regułą, gdyż jeśli dopiero rozpocząłeś działalność lub Twoja firma osiąga słabe wyniki, to nie dostaniesz jakichś rewelacyjnych propozycji, ale przynajmniej go dostaniesz.

Uogólniając, kredyty firmowe zwykle są dla Ciebie korzystniejsze z wielu powodów:

  1. Tańszy – większa szansa na uzyskanie atrakcyjnych warunków kredytu niż w przypadku kredytu gotówkowego
  2. Płacisz mniejszy podatek – jeśli rozliczasz się na zasadach ogólnych, czyli prowadzisz Księgę Przychodów i Rozchodów, kredyt brany na firmę pozwala Ci odliczać koszty odsetkowe, dzięki czemu płacisz mniejszy podatek. Nawet jeśli kredyt firmowy i gotówkowy będą tak samo drogie, to oszczędność na podatku przemawia na korzyść tego pierwszego
  3. Masz lepszą zdolność kredytową – przy kredytach firmowych banki inaczej podchodzą do zdolności kredytowej. Mogą ją obliczać na podstawie przychodów, a nie dochodów, mogą uwzględniać amortyzację lub udzielą Ci finansowania nawet gdy notujesz straty! Jeśli ponosiłeś koszty jednorazowe, większe inwestycje, to wiele rzeczy można uzasadnić i „wyciągnąć” dochód potrzebny do uzyskania wnioskowanej kwoty.
  4. Nie obciążają Twojej zdolności kredytowej – każdy kredyt trafia do Biura Informacji Kredytowej. Jednak przy wnioskowaniu o kredyt hipoteczny, niektóre banki nie sprawdzają bazy kredytów firmowych lub nie traktują tego typu zobowiązań jako obciążenie zdolności kredytowej!
  5. Dostaniesz od 1ego dnia prowadzenia działalności – zakładasz działalność i tego samego dnia możesz dostać kredyt. Oczywiście warunki nie będą rewelacyjne i kwoty ograniczone, jednak standardowo jeśli chcesz wziąć kredyt gotówkowy w banku i osiągasz dochodu z działalności gospodarczej, to banki wymagają 12 miesięcy prowadzenia działalności, a najlepiej rozliczenia PIT
  6. Dokumentacja taka sama – czasem boicie się, że biorąc kredyt na działalność będziecie musieli dostarczyć nie wiadomo ile dokumentów, a prawda jest taka, że wymagania będą niemal identyczne jak w przypadku „gotówki”
  7. Wolne zawody – lekarze, prawnicy, architekci i wiele innych tzw. ZZP (zawodów zaufania publicznego), mogą otrzymać wysokie kwoty kredytu (nawet 500.000 zł) bez dokumentów dochodowych na tzw. oświadczenie. Co więcej, warunki dostępne dla nich są znacznie lepsze niż dla innych grup zawodowych.

Szybkość przyznania kredytu dla przedsiębiorcy jest podobna jak przy kredycie gotówkowym dla osoby fizycznej. Jeśli jesteście przedsiębiorcami, a potrzebujecie finansowania, to nie bójcie się skorzystać z oferty dla firm, bo jak widać możecie na tym tylko zyskać. Gdy w banku Wam powiedzą, że nie macie zdolności kredytowej, zbyt krótko prowadzicie działalność, macie zaległości w ZUSie i przez to żaden bank nie pożyczy Wam pieniędzy, to może się okazać, że w tym samym banku drugi doradca zajmujący się doradztwem dla biznesu udzieli Wam takiej kwoty jaka Was interesuje.

Pamiętajcie, że rynek finansowy oferuje wiele rozwiązań, więc nie warto ograniczać się do jednego banku, czy oferowanego przez niego produktu.

 

Czemu rankingi kredytów hipotecznych to bzdura?

Opublikowano: 26 maja 2017 przez Bartosz Nowak

Spotykając się pierwszy raz z klientami, zdarza się, że mają już wyrobione opinie na temat tego, które banki oferują najkorzystniejsze warunki kredytów hipotecznych. Często jednak opinie są wyciągane na podstawie ogólnodostępnych i publikowanych co miesiąc na przeróżnych stronach rankingów kredytów hipotecznych. Te są akurat lepsze i gorsze, a zdarzają się wręcz oderwane od rzeczywistości. Jeśli chcecie uzyskać najlepszą dla Was propozycję, to broń boże nie podejmujcie decyzji tylko i wyłącznie w oparciu o publikowane rankingi, bo są one tak niedokładne, że łatwo mogą wprowadzić Was w błąd.

Przejrzałem ostatnio sporo różnych tego typu „rankingów”, głównie na najpoczytniejszych serwisach internetowych i ogólny wniosek jaki mogę z tego wysnuć jest jeden – rankingi kredytów hipotecznych to bzdura i nie mają zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością!


Najczęściej mamy dostęp do zestawienia, w którym porównywane są wysokości rat, które płacimy przy danej kwocie i okresie kredytowania. Nie dość, że rata to nie jest jedyny koszt, więc nie zawsze to, że jest ona najmniejsza oznacza najlepszą ofertę kredytową, to w dodatku często podawana jest nieprawdziwa wysokość oprocentowania (lub marży) kredytu.

Jakie istotne błędy pojawiają się w tego typu porównaniach:

  1. Brak podanych kosztów na start
    Przykład: zeszłoroczna oferta banku BPH wygrywała wiele rankingów (najniższa marża i rata), ale nie było już informacji o tym, że klient ma zapłacić 5% prowizji za udzielenie kredytu (10.000 zł przy kredycie 200.000 zł)
    W jednym rankingu Alior mający obecnie najdroższe kredyty hipoteczne jest na 5 miejscu! O tym, że na starcie klient płaci 1% prowizji + 5% składki ubezpieczenia na życie z góry, już nie ma informacji 🙂
  2. Brak kosztów dodatkowych – podawanie „suchej raty”
    Ubezpieczenia płatne jednorazowo lub miesięcznie, koszt konta osobistego (nawet 25 zł/mc).
    Ubezpieczenie niskiego wkładu własnego, ubezpieczenie pomostowe, ubezpieczenie nieruchomości, koszt wyceny nieruchomości, karty kredytowej itp. to są koszty, które mogą powodować różnice w poszczególnych ofertach o setki złotych miesięcznie!
  3. Koszty konta osobistego lub karty kredytowej = 0
    Nie ma podanych informacji od czego zależy zwolnienie z opłaty. Np. koszt karty kredytowej wyniesie 0 jeśli płacicie nią 1.000 zł/mc, a w przeciwnym wypadku opłata wyniesie 150 zł rocznie.
  4. Oferty dostępne dla nielicznych
    W rankingach na 1 miejscach możemy znaleźć oferty VIP skierowane do nielicznych, oferty dla klientów kupujących nieruchomości od konkretnych deweloperów (kilku na Polskę) lub kredytu ekologicznego, gdzie porównuje się je w zestawieniu ze zwykłymi kredytami dla „przeciętnego Kowalskiego” na mieszkanie na rynku wtórnym.
  5. Przekłamane oprocentowanie
    Najlepszym tego przykładem jest oferta pakietowa PKO Banku Polskiego, w której mamy w 1 roku marżę w wysokości 1,1%, a w kolejnych latach wyższą zależną od kwoty kredytu i wysokości wkładu własnego (np. marża = 1,83%). Sama oferta jest bardzo dobra, jednak w niektórych rankingach podawana jest marża w wysokości 1,1% bez dodatkowego wyjaśnienia, że dotyczy to tylko 1 roku spłaty, co powoduje, że czytelnik myśli, że podana rata obowiązuje przez cały okres kredytowania.

Jak tworzone są rankingi?

Rankingi często są tworzone na podstawie ankiet, które dany serwis wysyła do banku i informacji, które otrzymuje w odpowiedzi. Nie mam pojęcia, czy ktoś weryfikuje otrzymane informacje, ale wg mnie wystarczy podejść do kilku pośredników kredytowych lub jednego zaufanego i czarno na białym mamy porównanie ofert wszystkich banków z wyszczególnionymi kosztami i najważniejszymi informacjami, na podstawie których można zrobić zestawienie.

Nie wiem na jakiej podstawie są tworzone jednak aktualne rankingi, bo jak widzę porównanie, w którym banki Pekao S.A. i ING znajdujące się aktualnie w ścisłym top, jeśli chodzi o najlepsze warunki kredytów, zajmują 9 i 10 miejsce, a wspomniany najdroższy na rynku Alior jest 5, to pozostaje tylko pogratulować twórcy zestawienia.


Pamiętajcie, że bank bankowi nie równy i tak na prawdę, dla jednego klienta najkorzystniejsza będzie oferta PKO BP, dla innego ING, a dla jeszcze innego Millennium. Jednemu klientowi zależy na 0% prowizji za udzielenie kredytu, inny będzie chciał spłacić kredyt wcześniej, a kolejny pragnie rozłożyć okres spłaty na 35 lat.

W dodatku każdy bank jest dla kogoś, wspomniany Alior często udzieli kredytu osobom, które nie dostaną w żadnym innym banku i dla nich będzie bezkonkurencyjny.

Przymierzając się do wzięcia kredytu pamiętajcie, że jest wiele czynników, które trzeba przeanalizować i dopiero na tej podstawie można stwierdzić, oferta którego banku będzie najbardziej odpowiednia dla danego klienta. Dlatego wszelkiego rodzaju porównywarki można sobie sprawdzić poglądowo, ale decydowanie się na konkretną ofertę na ich podstawie jest całkowicie pozbawione sensu.

Giełda droga do bogactwa czy bankructwa?

Opublikowano: 21 maja 2017 przez Bartosz Nowak

O tym, że najbogatsi ludzie na świecie budują swoje majątki poprzez inwestowanie na giełdzie, czy bezpośrednio, czy przejmując udziały w innych firmach za pośrednictwem swoich spółek, wiadomo nie od dziś. Guru giełdowych, którzy sami zbili fortunę na giełdzie jest wielu. Tych, którzy oferują szkolenia za setki lub tysiące złotych obiecując złote góry po zakończeniu szkolenia i szybkie zarabianie milionów jest jeszcze więcej.

Po drugiej stronie barykady mamy ludzi wolących ulokować swoje środki na 1% lokacie, gdyż inwestycje kojarzą im się tylko z napełnianiem portfelów, ale banków, funduszy inwestycyjnych i sprzedawców tych produktów. Po tej stronie jest mnóstwo ludzi, którzy stracili sporą część swoich majątków w czasach kryzysu w latach 2007 i 2008. Oni nie ufają rynkowi kapitałowemu. Twierdzą, że na giełdzie mogą tylko stracić, a zarabiają wyłącznie bogaci.

Kto ma rację? Gdzie leży prawda? Jak zawsze gdzieś pośrodku 🙂


Dla kogo giełda?

Prawda jest taka, że na giełdzie może inwestować każdy. Co nie oznacza, że zarobi każdy. Tak na prawdę wystarczy założyć konto maklerskie (często bezpłatne), wpłacić pieniądze i kupić pierwszą akcję. 10 zł wystarczy, byście mogli nazwać się inwestorami i udziałowcami firm wartych setki milionów złotych.

Oczywiście nie oznacza to, że jest sens kupować 1 akcję jakiejś spółki wycenianej np. na 2 zł, bo biura maklerskie pobiorą prowizję od takiej transakcji w wysokości np. 5 zł. Kupując i sprzedając akcje płacicie w biurze maklerskim prowizje (zwykle od 0,19% do 0,39%), jednak często są ustalone kwoty minimalne np. 5 zł.

Wg mnie na początek można zainwestować 100 zł i sprawdzić jak działa giełda, przetestować jak zachowujemy się w razie zysku lub straty. Krociowych zysków Wam to nie przyniesie, ale do bankructwa również nie doprowadzi.


Łatwiej zarobić czy stracić?

Najprostszą drogą do straty pieniędzy zwłaszcza jeśli nie macie doświadczenia jest częste kupowanie i sprzedawanie akcji (tzw. łapanie dołków i górek). Rzadko kiedy wstrzelicie się w dobry moment, a dodatkowo od każdej transakcji płacicie prowizje. Najlepszym sposobem jest znalezienie wartościowej spółki z potencjałem, kupno po atrakcyjnej cenie i czekanie aż jej wartość wzrośnie. O tym co oznacza atrakcyjną cenę, kiedy sprzedać itp. nie będę pisał teraz, bo to temat zbyt rozległy, na oddzielny artykuł.

W roku 1993 indeks WIG odzwierciedlający średnie zachowanie wszystkich spółek z GPW – Giełdy Papierów Wartościowych wzrósł o 1095%! Oznacza to, że praktycznie w cokolwiek byście nie włożyli pieniędzy, to zarabialiście krocie.

Z kolei w roku 2008 ten sam indeks WIG stracił 48% swojej wartości, więc zarobić na jakiejkolwiek spółce było niezwykle ciężko. Pamiętajcie, że jeśli stracicie 50% na inwestycji, to by wyjść na zero musicie zarobić 100% – policzcie na przykładzie.

Warto jednak szukać atrakcyjnych okazji inwestycyjnych i zainwestować w niektóre firmy na lata, bo jak się okazuje, możecie dzięki temu stać się krezusami.


Ile można zarobić?

Można podać mnóstwo przykładów spółek, na których można było zarobić ogromne kwoty. Poniżej kilka przykładów. Skupię się na większych spółkach, które większość z Was powinno kojarzyć na co dzień.

  • CDProjekt – mój ulubieniec. Firma znana na całym świecie przede wszystkich z produkcji gier serii Wiedźmin. Na giełdzie pojawiła się w 2009 roku przejmując upadającego niegdyś giganta (Optimus). Wówczas 1 akcję mogliście kupić za 1,50 zł, a dziś jest warta 66,19 zł, co oznacza wzrost o 4419%! Firma rozwija się w niesamowitym tempie i wcale nie jest powiedziane, że nie będzie o wiele więcej warta w przyszłości.

Źródło: bankier.pl

  • Amica – po ogłoszeniu, o podjęciu współpracy z Samsungiem w 2009 roku cena 1 akcji wzrosła od 2,60 zł do 190 zł, co daje wzrost w ciągu 8 lat o 7306%!
  • LPP – nawet jeśli nie kojarzycie z nazwy to wiecie co to za firma. Polski gigant odzieżowy, właściciel sklepów Reserved, House, Cropp, Sinsay, Mohito w dniu debiutu w 2001 roku na giełdzie kosztował 48 zł za 1 akcję, a aktualnie jest wyceniany po 6375,45 zł! Jest to najwyższa jednostkowa cena za akcję jakiejkolwiek spółki na polskiej giełdzie. Co ciekawe w 2014 roku spółka przez moment była warta nawet 10.051,75 zł za 1 akcję. Gdyby kupić akcję w dniu debiutu i sprzedać na szczycie zarobilibyście 20.941%!
  • Apator – daleko nie trzeba szukać. Firma z Torunia po serii spadków znalazła się w dołku w roku 2001 i osiągnęła cenę 0,24 zł za 1 akcję, a aktualnie możecie ją kupić po 34,05 zł, co oznacza wzrost o 14187,5%!

Inwestując w powyższe spółki można było zarobić krocie, a takich przykładów jest znacznie więcej. Żeby się wzbogacić nie potrzebujecie milionów. Co by było, gdybyście zainwestowali w powyższe spółki choćby 1.000 zł?

Wasz kapitał Zarobek Zysk Po ilu latach zarobicie tyle na lokacie 2%?
CD Projekt 1000 zł 4419% w 8 lat 44.190 zł 193
Amica 1000 zł 7306% w 8 lat 73.060 zł 217
LPP 1000 zł 20941% w 16 lat 209.410 zł 270
Apator 1000 zł 14187,5% w 16 lat 141.875 zł 250

Ile można stracić?

Żeby nie było tylko pięknie, pokażę również drugą stronę medalu. Było wiele spółek, w których inwestorzy pokładali olbrzymie nadzieje, że doprowadzą ich do bogactwa, a niestety jeśli w porę nie wycofali swojego kapitału, to mogli zbankrutować.

  • Petrolinvest – marzenia o znalezieniu potężnych złóż ropy naftowej rozpalały nadzieję inwestorów, którzy w pewnym momencie musieli płacić za 1 akcję 700 zł. Od 2007 do 2013 roku w ciągu 6 lat akcje straciły na wartości ponad 99% wartości osiągając cenę 1,92 zł za akcję. Aktualnie za 1 udział trzeba zapłacić 7,57 zł, więc jak widać nawet na takich bankrutach można zarobić, choć ryzyko powodzenia jest ogromne
  • Open Finance – największy pośrednik finansowy należący do grupy Leszka Czarneckiego (Getin Bank, Idea Bank, Tax Care) szybko zdobył rynek i urósł do miana giganta na rynku pośrednictwa finansowego, jednak od momentu debiutu na giełdzie w 2011 roku za sprawą słabych wyników i afer związanych z polisolokatami akcje są w regularnym trendzie spadkowym. W kwietniu 2011 roku 1 akcje Open Finance kosztowała 19 zł, a teraz 2,19 zł, co oznacza, że kupno w dniu debiutu i trzymanie do dziś oznacza stratę w wysokości 88,48% dla Waszego portfela
  • Integer – polska firma z niesamowitym potencjałem, która jako pierwsza na świecie wprowadziła paczkomaty na rynek. Rewelacyjny pomysł i plany podbicia rynków światowych spowodowały wzrost kursu z 14,60 zł w 2007 roku do 324,9o zł w roku 2013 (wzrost o 2225,34% w ciągu 6 lat!). Niestety od 4 lat inwestorzy przestają wierzyć w wielkie plany firmy, wyniki są nienajlepsze i cena ciągle spada (dziś 48,42 zł, czyli 85,1% niżej od ceny maksymalnej)

Źródło: bankier.pl

Jak widać na przykładzie powyższych spółek o stratę wcale nie jest trudno, a by odrobić stratę w wysokości 90%, trzeba byłoby zarobić 1000%, co jest wynikiem niemal nieprawdopodobnym. Z drugiej strony giełda nie jest taka prostolinijna i to, że dana spółka daje fajnie zarobić wcale nie oznacza, że nie stanie się zaraz bankrutem i odwrotnie.


Jeśli chcecie oszczędzać i chronić kapitał, to lokaty, czy rachunki oszczędnościowe sprawdzą się w tym celu. Jeśli jednak zamierzacie pomnażać swoje oszczędności i interesuje Was wyższa stopa zwrotu, to taka będzie możliwa tylko przy inwestycjach w charakteryzujących się wyższym ryzykiem. Pamiętajcie jednak, że decydując się na zakup akcji poszczególnych spółek niezależnie od tego z czyich porad korzystacie jest to w 100% Wasza decyzja i tylko Wy jesteście za nią odpowiedzialni. Niezależnie od tego czy inwestujecie w akcje, fundusze inwestycyjne, złoto, czy obligacje, to im wyższy możliwy do osiągnięcia zysk, tym większe ryzyko straty kapitału się z tym wiąże.

Zmiany w Kredytach Hipotecznych! Nowa ustawa od 22 lipca 2017!

Opublikowano: 13 maja 2017 przez Bartosz Nowak

21 kwietnia 2017 została opublikowana Ustawa o kredycie hipotecznym oraz o nadzorze nad pośrednikami kredytu hipotecznego i agentami. Celem zmian jest wdrożenie postanowień unijnej dyrektywy w sprawie konsumenckich umów o kredyt związanych z nieruchomościami mieszkalnymi.  Ustawa wejdzie w życie z dniem 22 lipca 2017 roku, czyli za niespełna 3 miesiące.

Kilka zapisów oznacza znaczące zmiany w stosunku do tego, co funkcjonuje dziś na rynku i odczują je wszyscy zainteresowani zakupem nieruchomości za kredyt hipoteczny, a także tych, którzy taki kredyt już posiadają.

Na początku wymienię zapisy, które mogą Was zainteresować, każdy z nich krótko omówię.


Najważniejsze zmiany dla kredytobiorców

  1. Prowizja za wcześniejszą spłatę tylko przez 3 lata
  2. Obowiązek wydania decyzji ostatecznej w ciągu 21 dni
  3. Konieczność przedstawienia klientowi uzasadnienia wydania negatywnej decyzji kredytowej przez bank
  4. Konieczność posiadania licencji KNF przez pośrednika kredytowego
  5. W przypadku braku spłaty kredytu, to klient, a nie bank sprzedaje nieruchomość!
  6. Zakaz sprzedaży wiązanej
  7. Szczegółowy formularz informacyjny dla klienta
  8. Wiążąca oferta przy składaniu wniosku
  9. Możliwość odstąpienia od umowy kredytowej w ciągu 14 dni
  10. W reklamach RRSO widoczne tak samo jak nominalne oprocentowanie
  11. Tylko banki i SKOKi będą mogły udzielać kredytów hipotecznych

A teraz krótko rozszerzę co oznacza każda z powyższych zmian.


Prowizja za wcześniejszą spłatę przez 3 lata

Od tego zapisu zaczynam, bo jest to bardzo dobra wiadomość dla kredytobiorców. Maksymalna dopuszczalna prowizja za wcześniejszą spłatę będzie wynosiła 3% i nie będzie mogła być wyższa niż roczna suma odsetek, którą klient by zapłacił od spłacanej kwoty.

Dodatkowo opłata będzie mogła być pobierana maksymalnie przez 3 lata!

Aktualnie np. banki z największym udziałem w rynku kredytów hipotecznych, czyli PKO Bank Polski i Pekao S.A. pobierają prowizję od wcześniejszej spłaty przez cały okres kredytowania.

Według mnie wspomniany zapis sprawi, że wszyscy którzy mają kredyty w PKO BP i Pekao S.A., powinni dostać nowe tabele opłat i prowizji i będą mogli nadpłacać kredyt bez żadnych kosztów – jak okaże się w praktyce, przekonamy się po wejściu ustawy w życie.


Decyzja ostateczna w 21 dni

Zgodnie z nowymi regulacjami, banki będą miały 21 dni od momentu złożenia kompletu dokumentów na wydanie decyzji ostatecznej dla klienta! Do tej pory często banki wyrabiają się szybciej, ale bywają momenty, gdy klient czeka na decyzję znacznie dłużej. Ciekawe jak banki poradzą sobie z tym zapisem w styczniu 2018 roku, gdy znów zostaną zasypane wnioskami o kredyt z dopłatą MDM 🙂


Uzasadnienie negatywnej decyzji kredytowej

W praktyce dziś często klienci, gdy dostają odmowę, to tak na prawdę jedyną informacją na temat przyczyny, którą poznają jest: „zbyt wysokie ryzyko banku” itp. Tak na prawdę taka informacja kompletnie nic nie mówi. Od końcówki lipca banki będą musiały podać bardziej szczegółową informację na temat przyczyny odmowy. Zobaczymy czy będą to obchodzić, czy rzeczywiście klient pozna więcej szczegółów.


Pośrednicy kredytowi z licencjami

Bardzo poważna zmiana. Na dzień dzisiejszy każdy może zostać doradcą finansowym, pośrednikiem kredytowym czy jakkolwiek by się nazwał. Od wejścia w życie nowej ustawy, definicja pośrednika kredytowego będzie dokładnie sprecyzowana. Dodatkowo każda osoba pośrednicząca między klientem, a bankiem w procesie kredytu hipotecznego, będzie musiała uzyskać stosowną licencję wydaną przez Komisję Nadzoru Finansowego.

Jako ciekawostkę powiem, że doradca będzie miał obowiązek przedstawić klientowi wysokość prowizji, którą pośrednik kredytowy otrzymuje z banku lub sposób jej obliczania.


Nowe zasady restrukturyzacji kredytów

W przypadku problemów ze spłatą kredytu każdy bank będzie miał sprecyzowane postępowanie, które ma na celu pomóc kredytobiorcy wyjść z długów. Bank będzie musiał zaproponować zawieszenie rat lub wydłużenie okresu kredytowania.

Najważniejszą zmianą jest jednak sytuacja, gdy kredytobiorca nie jest w stanie spłacać długu i bank jest zmuszony skorzystać z ostatecznego rozwiązania, czyli sprzedaży nieruchomości. Do tej pory to bank wystawiał nieruchomość na licytację, w atrakcyjnej cenie dla kupującego, ale już nie dla sprzedającego i zdarzało się, że kwota otrzymana w wyniku sprzedaży nie była wystarczająca, by pokryć cały dług, więc komornik „ściągał resztę z dłużnika.

Po 22 lipca to właściciel nieruchomości, a nie bank będzie zobowiązany sprzedać zadłużoną nieruchomość! Mówi się sporo o możliwości nadużyć (sprzedaż rodzinie po zaniżonej cenie itp.). Mam nadzieję, że nikt z Was nie będzie musiał przetestować tego rozwiązania 🙂


Zakaz sprzedaży wiązenej

Każdy bank będzie miał obowiązek posiadania oferty kredytu hipotecznego bez żadnego produktu dodatkowego poza bezpłatnym kontem służącym do spłaty rat. Nie będzie jednak zakazane uzależnianie atrakcyjności oferty od skorzystania z produktów dodatkowych (np. weźmiesz kartę kredytową – marża – 0,2pp).

W rzeczywistości nic się nie zmieni. Banki pewnie zaproponują „gołą” ofertę z marżą na poziomie 4%, a w przypadku skorzystania z konta osobistego, ubezpieczenia na życie i karty kredytowej dostaniemy marżę 2%.

Banki nie będą mogły również w przypadku ubezpieczenia na życie narzucać swojego ubezpieczyciela. Ciekawe czy klient będzie miał dowolność, czy w przypadku ubezpieczenia poza bankiem otrzyma gorsze warunki kredytu.


Formularz informacyjny dla klienta!

Już na etapie składania wniosku klient składając wniosek u pośrednika kredytowego dostanie szczegółowy formularz informacyjny, w którym będą wyszczególnione wszystkie możliwe koszty, dane pośrednika, banków, warunki spłaty itp.

Klient będzie musiał otrzymać porównanie oferty bez żadnych produktów dodatkowych oraz z produktami dodatkowymi, by widział dokładnie jak skorzystanie z innych produktów banku wpływa na ofertę kredytową.

Co ciekawe parametry przedstawione na wniosku będą wiążące dla klienta, czyli ma on gwarancję, że takie same będą na umowie kredytowej. Niektóre banki uzależniają parametry swoich ofert od różnych czynników (np. scoringu klienta, czy wyceny nieruchomości), później prawdopodobnie nie będą mogły tego robić.


Odstąpienie od umowy w ciągu 14 dni

Aktualnie można odstąpić tylko od kredytów konsumpcyjnych, a w przypadku kredytów hipotecznych tylko w wyjątkowych przypadkach (np. po złożenia dyspozycji uruchomienia kredytu bank nie zrobi tego w odpowiednim terminie).

Tym razem podobnie jak w przypadku większości tego typu umów, każdy klient będzie mógł odstąpić od kredytu hipotecznego (co oznacza np. że będzie mógł otrzymać z powrotem prowizję zapłaconą w dniu podpisywania umowy).


RRSO widoczne w reklamach jak oprocentowanie

Ile razy można było się spotkać z reklamami typu (oprocentowanie już od 3%!). Jeśli ktoś jednak zdążył przeczytać w ciągu 10 sekund trwania reklamy napisane małym drukiem: „tylko przy skorzystaniu z oferty z prowizją w wysokości 5% i ubezpieczeniem na życie płatnym x% miesięcznie, co daje RRSO na poziomie 8%”.

RRSO czyli rzeczywista roczna stopa oprocentowania będzie musiała być widoczna równie dobrze jak oprocentowanie nominalne, którym banki tak lubią się chwalić.

To czy RRSO zawsze jest miarodajnym wskaźnikiem, na podstawie którego możecie porównać atrakcyjność ofert przeczytacie w poniższym wpisie.

RRSO, czyli kredyt oprocentowany na miliard %


Kredyty hipoteczne tylko w Bankach i SKOKach

Tego wpisu zbyt bardzo nie trzeba rozwijać. Kredytów hipotecznych będą mogły udzielać tylko Banki, Banki Spółdzielcze i SKOKi czyli Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo Kredytowe. Kredyty hipoteczne udzielane przez inne firmy będą po prostu nielegalne.


W ustawie jest mowa o wielu innych zapisach, które jednak albo powtarzają to co było już zapisane wcześniej albo tak na prawdę niczego nowego nie wnoszą, więc nie skupiałem się na tych aspektach. Wg mnie najbardziej interesującymi punktami są przede wszystkim brak prowizji za wcześniejszą spłatę po 3 latach, obowiązek wydania decyzji w ciągu 21 dni oraz zmiany dotyczące pośredników kredytowych – gdyż ich jest znacznie więcej niż tu opisałem, choć na pierwszy rzut oka klient niekoniecznie będzie wszystkiego świadomy. Uważam, że zmiany te pozytywnie wpłyną na rynek hipotek, jednak jaka okaże się rzeczywistość zobaczymy dopiero w II połowie roku 2017.

Faktoring dla firm – zapłata dziś za faktury z odroczonym terminem płatności

Opublikowano: 3 maja 2017 przez Bartosz Nowak

Masz dobry produkt, umowy z kontrahentami, mnóstwo zamówień i wydaje się, że Twoja firma prosperuje świetnie. W pewnym momencie stwierdzasz, że mógłbyś rozwijać się jeszcze szybciej, ale nie wszyscy kontrahenci płacą na czas. Powstają zatory płatnicze. Okazuje się, że problemem nie jest pozyskiwanie chętnych na zamówienia Twoich towarów, lecz otrzymywanie za nich pieniędzy.

Biznes popada w stagnację. Masz mnóstwo zamówień, ale stoisz w miejscu, bo gotówka wpływa z opóźnieniem. Nie jesteś w stanie pozyskiwać nowych klientów, bo nie masz pieniędzy. Konkurencja wydłuża terminy płatności za swoje towary, czym zdobywa przewagę nad Twoim biznesem.

Niewiele osób wie, że istnieje na rynku ciekawe rozwiązanie, które powoduje, że możecie wystawiać klientom faktury z odroczonym terminem płatności i otrzymywać za nie pieniądze od razu. Nie mówię tu o kredycie. Tym rozwiązaniem jest faktoring, który przybliżę w dzisiejszym wpisie.


Faktoring – co to?

Faktoring jest to rozwiązanie finansowe, w którym występują 3 strony umowy:

  • Faktorant – Twoja firma, dostawca towarów i usług – firma wystawiająca fakturę
  • Dłużnicy – odbiorcy
  • Faktor – firma udzielająca finansowania

Faktoring polega na tym, że wystawiacie dla swojego odbiorcy fakturę z odroczonym terminem płatności (np. 60 dni). Kopię faktury przesyłacie do faktora, który od razu Wam za nią płaci. Odbiorca płaci zgodnie z umówionym terminem, ale już do faktor, gdyż Wy otrzymaliście pieniądze wcześniej.


Dla kogo?

  • firmy wystawiające faktury z odroczonym terminem płatności
  • firmy poszukujące płynności finansowej – nie mogą czekać na odroczone płatności
  • firmy których kontrahenci się spóźniają z płatnościami
  • firmy które nie mogą wziąć kredytu lub nie chcą (brak zdolności, zaległości w ZUS/US)

Korzyści

  • poprawa płynności – od razu gotówka na koncie
  • możliwość zaproponowania dłuższych terminów płatności (lepiej dla kontrahentów, a firmie i tak płaci faktor)
  • mniejsze ryzyko, że ktoś nie zapłaci
  • faktor jest batem na nierzetelnych, może prowadzić windykację należności
  • likwidacja zatorów płatniczych
  • nie widać w BIKu firmowym, nie obciąża zdolności kredytowej
  • dostępny dla firm z problemami, bez zdolności kredytowej lub z krótką historią prowadzonej działalności gospodarczej

Rodzaje Faktoringu

Faktoring klasyczny – forma finansowania przedsiębiorstw. Faktor wykupuje od wystawcy faktury (faktoranta) należności z tytułu towarów i usług. Faktorant dostaje pieniądze przed terminem wynikającym z płatności faktury.

Faktoring pełny (bez regreus) – faktor przejmuje większość ryzyka niewypłacalności dłużnika. Płaci Wam za fakturę od razu i ryzyko nie otrzymania pieniędzy leży po jego stronie

Faktoring z regresem – ryzyko niewypłacalności leży po Waszej stronie. Faktor płaci Wam tradycyjnie za fakturę, jednak w przypadku nie otrzymania opłaty od dłużnika, jesteście zobowiązani spłacić dług za niego.

Faktoring mieszany – połączenie dwóch powyższych. Faktor przejmuje ryzyko niewypłacalności w pewnej części (np. 50%) lub w przypadku kilku kontrahentów, odpowiada za niewypłacalność części z nich.

Faktoring eksportowy – jak sama nazwa wskazuje dotyczy rozliczeń w ramach współpracy międzynarodowej. Faktor dodatkowo prowadzi windykację wykupywanych faktur. W grę wchodzą najpopularniejsze faktury takiej jak USD, EUR, GBP i JPY.

Faktoring odwrotny – Faktor przejmuje obowiązek uregulowania płatności do dostawców klienta. Faktor przedstawia faktury, faktorant za nie płaci. Klient płaci jakieś odsetki, prowizje. Potem reguluje płatność za fakturę


Oczywiście jak każde rozwiązanie finansowe, taka usługa również kosztuje. Faktor musi zarabiać, więc pobiera stosowne prowizje od wystawianych faktur, bądź zakresu realizowanych usług. Uważam jednak, że sama usługa przynosi tyle korzyści, że wielu przedsiębiorców jest w stanie dzięki nim zarobić dużo więcej, niż zapłaci za usługę faktoringu.

Faktoring jest w Polsce praktycznie od 20 lat, jednak dopiero od niedawna jego popularność rośnie. Samym faktoringiem zajmują się w Polsce banki, choć nie wszystkie lub firmy specjalizujące się w tym produkcie.

Udostępnij
Google+Tweet about this on TwitterShare on Facebook